CSRG / Aktualności

Aktualności

27 lipiec 2017 (czwartek)

Wywiad dla GIPH

źródło: Wydawnictwo Górnicze/biuletyn GIPH

 

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Rozmowa z dr. inż. PIOTREM BUCHWALDEM, prezesem Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu, b. prezesem Wyższego Urzędu Górniczego, wiceprzewodniczącym Komisji Górniczej

Już niebawem w życie wejdą przepisy mające usprawnić działania ratowników górniczych. Co się zmieni? Jak odbiera pan te zmiany?

Rozporządzenie Ministra Energii w sprawie ratownictwa górniczego jest częścią pakietu kilku rozporządzeń, dotyczących m.in. organizacji pracy i bezpieczeństwa w górnictwie. Zmiany dotyczą też zasad prowadzenia akcji w kopalniach. Nowością, na którą warto zwrócić uwagę, jest zobowiązanie, by jeden z pięciu członków zastępu ratowniczego miał jednocześnie kwalifikacje do udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Rozporządzenie na nowo definiuje niektóre procedury związane z działaniem ratowników, czy organizacją akcji ratowniczych. Chodzi o to, by procedury były proste i przejrzyste, przy jednoczesnym wzmocnieniu bezpieczeństwa pracy ratowników i prowadzenia akcji. Do wprowadzenia przygotowywany jest pakiet czterech rozporządzeń. Wejdą w życie 1 lipca. Oprócz trzech rozporządzeń podpisanych przez Ministra Energii, jedno rozporządzenie podpisze Minister Środowiska. To ostatnie ma duże znaczenie dla górnictwa, bowiem reguluje zagadnienia dotyczące zagrożeń naturalnych w zakładach. To również tematy bardzo istotne z punktu widzenia służb ratowniczych. W kwestii zagrożeń naturalnych wprowadzone zostały znaczące zmiany, dlatego uważam, że to właśnie to rozporządzenie spina i zamyka cały blok zmian wprowadzanych po przyjęciu nowej ustawy Prawo geologiczne i górnicze z 9 czerwca 2011 roku.

Nowe przepisy wzmacniają rolę i odpowiedzialność kierownika ruchu zakładu górniczego zarówno w zakresie organizacji ratownictwa w zakładzie, jak i już prowadzenia samej akcji. To dobry pomysł?

W skomplikowanych warunkach geologiczno-górniczych, w jakich przyszło nam prowadzić działalność, poszczególne zapisy prawne mogą pomóc, ale nie zastąpią zdrowego rozsądku i właściwej oceny ryzyka. W dobie przemian w polskim górnictwie, przy jak najbardziej uzasadnionym dążeniu do obniżania kosztów, ogromna jest w tej sferze odpowiedzialność kierowników ruchu zakładów górniczych. Zwłaszcza osoby pełniące funkcje kierownicze kopalń muszą pamiętać, że nie można myśleć o oszczędnościach, gdy chodzi o zabezpieczenie procesów wydobywczych oraz zapewnienie bezpieczeństwa pracy. Kto jak kto, ale kierownik ruchu zakładu jest osobą, która zna najbardziej wszelkie mogące zaistnieć problemy i powinien być wyczulony na takie sytuacje. Kierownik ruchu zakładu górniczego jest zarazem osobą kierującą akcją ratowniczą. Gdy do wypadku dochodzi pod jego nieobecność (np. w nocy) akcją kieruje dyspozytor kopalni. Dotychczasowe przepisy stanowiły, że dyspozytor przekazuje kierowanie akcją najwyższej funkcyjnej osobie przebywającej w kopalni, a ta – kierownikowi ruchu, gdy dotrze do sztabu akcji. Nowe przepisy eliminują pośredni etap – do czasu przyjazdu kierownika ruchu akcją ma kierować dyspozytor.

Czemu służy ta zmiana?

Przede wszystkim usprawnieniu akcji i uniknięciu chaosu w sytuacji, gdy najwyższa rangą – po kierowniku ruchu - osoba funkcyjna w chwili rozpoczęcia akcji znajduje się np. w wyrobiskach podziemnych kopalni i potrzebuje czasu, by dotrzeć do sztabu, a potem zorientować się w sytuacji. Stąd lepiej, by dyspozytor przekazał wszystkie szczegóły bezpośrednio kierownikowi ruchu zakładu, a do czasu jego przybycia skupił się na kierowaniu akcją. Dzisiaj dyspozytorzy są odpowiednio wyszkoleni, aby później w sytuacjach ekstremalnych móc sprostać dużym wyzwaniom, jakie stoją przed nimi w początkowej fazie prowadzenia akcji. Do takich zadań zgodnie z zapisami rozporządzenia przygotowują ich specjaliści CSRG.

Częstsze szkolenia, zmiany organizacyjne, bardziej rygorystyczne procedury to kolejne czekające ratowników nowości.

Popatrzmy na te najważniejsze zmiany w zapisach rozporządzenia. Kierownicy akcji i baz ratowniczych będą musieli co trzy lata przechodzić specjalistyczne kursy – dotychczas raz na pięć lat. Kierownikami baz będą mogli być tylko ratownicy. Do tej pory można było powierzyć tę funkcję także innym osobom. Kolejnym istotnym zagadnieniem ujętym w nowym rozporządzeniu jest sposób przeprowadzania trudnych robót. Wszystkie wiążące się z podwyższonym ryzykiem prace, np. otwieranie rejonów otamowanych ze względu na zagrożenie pożarowe, czy metanowe, muszą być prowadzone na zasadach akcji ratowniczej, a nie jedynie zasadach pracy profilaktycznej. Wymusza to stosowanie bardziej rygorystycznych procedur. Doświadczenia kopalń z okresu ostatnich miesięcy tym bardziej utwierdziły mnie w słuszności przyjęcia takiego zapisu. Nowe przepisy, w przeciwieństwie do dotychczasowych - nie ujmują już specjalistów kopalnianych drużyn ratowniczych. Oznacza to, że jedynie specjaliści, zatrudnieni w profesjonalnych jednostkach ratownictwa górniczego, będą ujęci na podstawie innych wytycznych obowiązujących w jednostce ratowniczej.

Nowe rozporządzenie ma również znaczenie dla ratowników w zmienionej strukturze spółek węglowych.

Dzisiaj w programach restrukturyzacyjnych stawia się na dobre funkcjonowanie kopalń zespolonych. We właściwym podejściu do ciągu technologicznego kopalń zespolonych, istotnym spójnym elementem zawsze pozostaje zapewnienie wysokiego poziomu bezpieczeństwa pracy. Nowe przepisy ratownicze i w tej materii porządkują zagadnienia dotyczące kopalnianych stacji ratowniczych. Precyzyjnie odnoszą się nawet do ilości aparatów regeneracyjnych zgromadzonych w jednym miejscu. Widzimy w tym przypadku, że nie można mówić o próbie oszczędzania na bezpieczeństwie.

Ratownicy mają zostać obowiązkowo doposażeni w dodatkowy sprzęt.

Istotną regulacją wchodzącego w życie rozporządzenia jest konieczność wyposażenia wszystkich ratowników w sygnalizatory optyczne i akustyczne oraz tzw. czujniki bezruchu, sygnalizujące np. zasłabnięcie, czy inne kłopoty zdrowotne ratownika. Przepisy podnoszą też podstawowe wymagania stawiane ratownikowi – aby nim zostać, trzeba ukończyć 23 lata i pracować w kopalni co najmniej od dwóch lat. Dotąd wystarczył rok pracy i ukończone 21 lat.

CSRG i bez nowych przepisów dba o to, aby ratownicy mieli do dyspozycji wszystko co najlepsze.

Unowocześnienie wykorzystywanego przez ratowników sprzętu oraz wdrożenie opracowanych w ostatnich latach innowacji technologicznych to mój priorytet. Razem z okręgowymi stacjami w Bytomiu, Zabrzu, Jaworznie i Wodzisławiu Śląskim – CSRG, wraz z zawodowymi pogotowiami specjalistycznym, jest najbardziej doposażoną jednostką w polskim systemie ratownictwa górniczego. Stale podnosimy poprzeczkę jeśli chodzi o intensywność i skalę trudności ćwiczeń, przeprowadzanych w trudnych warunkach mikroklimatycznych. Wprowadzamy też nowy sprzęt, na którym ratownicy praktykują podczas szkoleń. Jesteśmy w trakcie modernizacji dwóch komór szkoleniowych w stacjach w Jaworznie i Wodzisławiu Śląskim. Odpowiednie szkolenie należy do kluczowych elementów systemu ratownictwa górniczego, na który składają się – oprócz wyspecjalizowanych pogotowi z centralnej i okręgowych stacji ratownictwa - przede wszystkim ratownicy zatrudnieni w kopalniach. Powinno nam wszystkim zależeć, aby wszyscy ratownicy byli równo obciążeni najwyższą skalą trudności przy realizacji tych ćwiczeń. Musimy postępować zgodnie z zasadą „trening czyni mistrza”, a życie to wszystko zweryfikuje w trakcie prowadzenia trudnych akcji ratowniczych.

 

Nie mniej ważne od szkolenia jest wyposażenie. Co zmieni się w CSRG w tym zakresie?

 

CSRG cyklicznie wymienia sprzęt i urządzenia na nowocześniejsze. W tym roku zakupimy po przeprowadzeniu stosownych procedur, ponad 80 aparatów roboczych najnowszej generacji. Umożliwiają one nie tylko oddychanie w trudnych warunkach, ale mają też wiele innych funkcji. Pomagają w monitorowaniu czynności życiowych ratownika. Wśród innych realizowanych zakupów jest wysokiej jakości kamera wideoendoskopowa, którą można wprowadzić w trudno dostępne rejony kopalni – np. wyrobiska objęte zawałem lub zagrożone w inny sposób, gdzie utrudnione jest działanie ratowników. Kupujemy też kamery szybowe, umożliwiające monitorowanie w kopalniach obmurzy szybów, z których wiele sięga ponad kilometr w głąb ziemi. W dalszej kolejności zamierzamy doposażyć nasze laboratoria, m.in. w najnowszej generacji mikrochromatografy, dzięki którym można szybko i precyzyjnie przeanalizować skład atmosfery w wyrobiskach górniczych. Tego typu sprzęt jest wykorzystywany zawsze wtedy, gdy akcje w kopalniach prowadzone są w warunkach zagrożenia pożarowego lub metanowego.

 

Część sprzętu, jakim jesteście zainteresowani, jest dopiero w fazie testów.

 

To nie jest tak do końca. Większa część tematów badanych została już zakończona i w tej chwili występuje etap wdrażania, który też wymaga czasu. Jeden temat będzie zakończony pod koniec bieżącego roku. Gdy tylko zakończą się etapy testów i uzyskiwania niezbędnych certyfikatów zamierzamy zakupić dla stacji, a także rozpropagować w kopalniach, najnowsze, innowacyjne rozwiązania, stworzone z myślą o ratownikach górniczych. Chodzi m.in. o nowy system łączności oraz bieliznę z systemem wentylacji i odzież chłodzącą. Wiele z tych wynalazków i rozwiązań jest odpowiedzią na zgłaszane od dawna potrzeby ratowników i całego środowiska górniczego. Jesteśmy zdeterminowani, żeby wdrożyć te rozwiązania do powszechnego użytku, zarówno w stacjach ratownictwa, jak i, mam nadzieję, w kopalniach.

 

CSRG nie tylko korzysta z innowacyjnych rozwiązań, ale też czynnie uczestniczy w ich wypracowywaniu.

 

Jedno z nich to system bezprzewodowej łączności dla ratowników górniczych, który umożliwia stały kontakt głosowy m.in. podczas akcji w podziemnych wyrobiskach. Oprócz łączności głosowej w dwóch kierunkach jednocześnie - jak w telefonii komórkowej - nowe rozwiązanie pozwala też na monitorowanie wybranych parametrów życiowych ratowników. Przekazuje np. informację o akcji serca. System daje też możliwość lokalizowania ratowników. W przyszłości twórcy systemu chcą rozwijać go w kierunku transmisji obrazu i innych danych, by platforma mogłaby być formą podziemnego Internetu, wykorzystywanego nie tylko podczas akcji ratowniczych, ale też np. do monitorowania i sterowania bezobsługowym wydobyciem w najbardziej niebezpiecznych miejscach. Inne czekające na upowszechnienie rozwiązanie to zestawy bielizny dla ratowników: z elementami chłodzącymi oraz z systemem wentylacji, a także wierzchnia odzież ochronna i urządzenie do pomiaru częstości skurczów serca. Intencją twórców nowej odzieży dla ratowników było stworzenie ubrań zapewniających bezpieczeństwo oraz oddawanie ciepła w celu zapobiegania przegrzaniu organizmu.

 

O innowacyjnej bieliźnie dla górników po raz pierwszy usłyszeliśmy już w 2010 roku. Wtedy jej zaletą miała być ognioodporność. Widzę, że pomysł się rozrasta.

 

Konieczność opracowania specjalnej - chłodzącej i odpowiednio wentylowanej - bielizny dla ratowników wynika ze specyfiki podziemnych akcji ratowniczych. One prowadzone są często w wysokiej temperaturze i w warunkach zagrożenia wybuchem. Obciążeni dodatkowo sprzętem ratownicy ponoszą duży wydatek energetyczny. To ich osłabia i naraża na wypadki, np. udar cieplny. Obecnie w celu odprowadzania nadmiaru ciepła z ciała stosuje się kamizelki chłodzące, które jednak nie do końca spełniają swoje zadanie. Są dla ratownika dodatkowym obciążeniem, chłodzą tylko przez jakiś czas. Nie spełniają też wszystkich wymagań w zakresie ochrony przed gorącem i płomieniem oraz tzw. elektrycznością statyczną.

 

Bierzecie udział w projekcie badawczym mającym za zadanie stworzyć robota do specjalnych zadań.

 

W ramach współpracy z Politechniką Śląską bierzemy udział w projekcie naukowo-badawczym Telerescuer, w którym podmioty z Polski, Czech i Hiszpanii pracują nad stworzeniem kopalnianego robota do zadań specjalnych. Urządzenie to ma służyć do penetracji zagrożonych rejonów kopalń, gdzie nie mogą wejść ratownicy. Robot ma m.in. przekazać z takich rejonów obraz i mierzyć skład atmosfery. Jeszcze w tym roku wynalazek ma być testowany w korytarzach ćwiczebnych CSRG, a później w jednej z kopalń.

 

W ostatnich kilku latach liczba wypadków śmiertelnych w górnictwie znacznie zmalała.

 

Niestety ubiegłoroczna statystyka uległa pogorszeniu za sprawą katastrofy w kopalni Rudna, należącej do KGHM-Polska Miedź. Należy pamiętać, że prezentowane wskaźniki to wyłącznie statystyka. Większą wartość ma dla mnie umiejętność dogłębnej analizy każdej ekstremalnej sytuacji i wyciągnięcie odpowiednich wniosków na przyszłość. Przełożenie ich na język praktyki jest trudnym zadaniem, wymagającym wiedzy i doświadczenia. Górnictwo to przecież wysoce specjalistyczne rzemiosło, o którego sytuacji w każdym momencie decyduje wiele zmiennych. Wpływ na wyciąganie praktycznych wniosków z tych zmiennych ma niewątpliwie nauka i sektor badawczy. W skomplikowanej materii bezpieczeństwa ostateczny obraz nie bywa już tak wyrazisty. Jeżeli mamy grupę ludzi, mamy występujące zagrożenia, to jeszcze w danym miejscu występuje relacja tej grupy do mogącego wystąpić ryzyka. I wtedy nasuwa się pytanie, jak na to wszystko wpływa kultura organizacyjna. Dlatego kulturę bezpieczeństwa należy wprowadzać i kształtować od podstaw w miejscu pracy. Natomiast takie instytucje jak Wyższy Urząd Górniczy, czy GSRG to podmioty, które pomagają ją kształtować w zakładach wydobywczych.

 

Z jakimi problemami w zakresie bezpieczeństwa borykają się górnicy?

 

To zagrożenia: tąpaniowe, pożarowe, zawałowe, metanowe i klimatyczne mają największy wpływ na bezpieczeństwo. W ostatnich latach także dają znać o sobie w dużym stopniu zależne od człowieka zagrożenia techniczne. Pokazują to statystyki. W polskich kopalniach roboty górnicze są prowadzone coraz głębiej. Z tego powodu – powtarzam to jak mantrę – łatwiej w górnictwie być nie może. Jednak problemy rodzi nie tylko głębokość, na której prowadzone jest wydobycie, ale również zaszłości eksploatacyjne oraz dość duża dziś koncentracja wydobycia. W zdecydowanej większości polskich kopalń węgla kamiennego mamy do czynienia z tzw. zagrożeniami współwystępującymi. Działania profilaktyczne stosowane dla ich zwalczania nie zawsze się zazębiają. Wymaga to podjęcia bardzo wyważonych decyzji już na etapie planowania robót górniczych, i to z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym.

 

Nie sposób nie zapytać o to, jak pan widzi rolę CSRG w zmieniającym się dynamicznie polskim górnictwie?

 

Skala odpowiedzialności i wpływu naszej jednostki ratowniczej na bezpieczeństwo w górnictwie jest znacząca. Naszą misją jest pełnienie służby publicznej, polegającej na wykonywaniu zadań gwarantujących sprawne przeprowadzanie akcji ratowniczych, jak również udzielaniu skutecznej pomocy zakładom wydobywczym w zapobieganiu i likwidacji skutków zagrożeń górniczych. CSRG ma ogromne możliwości w zakresie wprowadzania w kopalniach nowoczesnych rozwiązań prewencyjnych, dotyczących szczególnie zagrożeń pożarowych i zawałowych, ale i współwystępujących zagrożeń.

 

Dlaczego działania prewencyjne są takie ważne?

 

Sposób wdrażania odpowiednich działań prewencyjnych w kopalniach ma szczególne znaczenie, bowiem podobnie jak w medycynie – „lepiej zapobiegać niż leczyć”. W górnictwie wprowadzanie odpowiedniej profilaktyki w początkowym etapie tworzącego się zagrożenia, w sposób zdecydowany obniża koszty związane z jego likwidacją. Dzisiaj średnie koszty związane z profilaktyką zagrożeniową oscylują w granicach 10 proc. kosztów całkowitych poniesionych przez zakłady wydobywcze od rozpoczęcia do zakończenia akcji ratowniczych. Takim szczególnym zagrożeniem były i są pożary podziemne, które w większości rozwijają się dynamicznie. Przy skali zagrożeń istotnym czynnikiem jest sposób rozcięcia poszczególnych pokładów. Właściwy sposób „wejścia w złoże” przekłada się na dalszy przebieg rozcięcia poszczególnych frontów wydobywczych i ogranicza znacząco skalę potencjalnych zagrożeń.

 

Jak ratownicy są przygotowani do mierzenia się z tymi zagrożeniami?

 

Nie ulega wątpliwości, że służby ratownicze muszą być odpowiednio przygotowane w sferze organizacyjno-technicznej do zwalczania zagrożeń występujących w kopalniach. Służy temu prawidłowe wykorzystywanie bazy ćwiczebnej i nowoczesnego sprzętu. W CSRG została podniesiona poprzeczka dla uczestników szkoleń. Ratownicy zdają sobie sprawę, że tylko ich bezpośredni udział w akcjach ratowniczych, jak również odbywanie ćwiczeń w trudnych warunkach, gwarantuje dojrzałość w wykonywaniu skomplikowanych i niebezpiecznych zadań. Proces szkolenia dotyczy wszystkich zastępów ratowniczych, również kopalnianych, które odbywają wspólne ćwiczenia w strukturach CSRG. Właściwe podejście do bezpieczeństwa powinno być naszą wspólną cechą, tak kopalń, jak i wszystkich podmiotów mających nań wpływ bezpośredni, czy pośredni. Życie wielokrotnie pokazało, że na bezpieczeństwie nie można oszczędzać.

 

Zastępy ratowników z kopalń kurczą się. Czy to się odbija na współpracy z nimi?

 

Współpraca pomiędzy CSRG a kopalnianymi stacjami ratownictwa zawsze była i jest prawidłowa. Górnictwo, a szczególnie węgla kamiennego, w ostatnim czasie mocno się zmienia. Został zatrzymany proces „niemocy”, który powodował, że branża utraciła sterowność i możliwość reakcji na czynniki zewnętrzne. Zmiany w sposobie funkcjonowania branży wydobywczej, wprowadzone w ostatnim roku, napawają dużym optymizmem. Do pełnego sukcesu potrzebna jest jeszcze większa determinacja i dyscyplina wewnętrzna, szczególnie na poziomie kopalnianego zarządzania. Dotyczy to przyjęcia lepszej organizacji pracy w ciągach technologicznych. To w organizacji pracy leży klucz do podejmowania trudnych decyzji, które do niedawna były niemożliwe do przeprowadzenia.

 

W wypowiedziach prasowych z 2011 roku, wskazywał Pan na zagrożenia, które mogą nastąpić, co się sprawdziło kilka lat później. Czy czuje Pan satysfakcję, że udało się Panu przewidzieć rozwój wydarzeń?

 

To nie wizjonerstwo, lecz dogłębna analiza każdego detalu, który ma wpływ na obraz polskiego górnictwa węglowego. W tej chwili nie ma czasu, by powtarzać to wszystko, o czym pisałem w swoich artykułach. Lata 2011-2012 to okres najlepszej koniunktury na rynkach światowych, który w polskim wykonaniu został zmarnowany. Wykonywano działania kompletnie nieracjonalne i ślepiec by zauważył, że przy braku dodatkowych inwestycji i innych przedsięwzięć, całość za parę lat będzie musiała się posypać. Tak też się stało. Ten okres można krótko podsumować: „za dużo decydentów, za mało odpowiedzialności”. W górnictwie na kompletną porażkę lub sukces pracuje się w horyzoncie czasowym kilku lat. To nie przychodzi od zaraz.

 

Czy wraz z przeobrażaniem się górnictwa dostrzega pan zagrożenia?

 

Staram się na nasze górnictwo patrzeć nieco szerzej, widząc tak pozytywy, jak i negatywy, nad którymi należy się pochylić i w odpowiednim tempie je rozwiązywać. Za zmieniającym się górnictwem musi nadążyć jego otoczenie. Dotyczy to również służb ratowniczych. Sygnalizowałem tę kwestię już pod koniec ubiegłego roku, pokazując kierunki, w jakich będzie podążała w najbliższym czasie CSRG. Zmiany jednak w żaden sposób nie mogą naruszyć mobilności naszych służb. Ten proces monitorujemy również na poziomie ratownictwa kopalnianego. Chociaż maleje liczba ratowników w kopalnianych drużynach ratowniczych, to jednak ich wyszkolenie jest na odpowiednim poziomie. Nad tym centralna stacja ma kontrolę. Wszelkie próby niewłaściwego podejścia ze strony przedsiębiorcy, będą wywoływały natychmiastową naszą reakcję, a zapewne również nadzoru górniczego. Obecnie takich zagrożeń nie widzę.

zobacz wszystkie aktualności